Wpisy oznaczone ‘kobieta’

NIE LUBIĘ KOBIET!

Nie lubię kobiet!

Tak twierdziłam jeszcze zupełnie niedawno.

No bo przecież wiadomo, że niby miłe, a obgadają.

Że niby chcą pomóc, a oceniają, że jestem słaba.

Bo niby empatia, ale spróbuj przyjść bez makijażu 😉

Od dziecka przyjaźniłam się z facetami. Jakoś tak samo wyszło. Czułam się bezpiecznie. Wiedziałam, że jak coś im powiem, to oni nikomu tego nie powtórzą. Było wesoło i fajnie.

Poszłam na studia, w międzyczasie skończyłam też szkołę wizażu. I zaczęłam pracować w perfumerii.

Szok!

Pochodzę z małej, kaszubskiej wsi. Perfumeria wydawała mi się wejściem w pachnący świat pięknych i inteligentnych ludzi. Oj, jak bardzo się myliłam!

Po pierwsze – same babki 😀 To naprawdę był szok 😀 Po drugie – makijaże bardzo często okazywały się spowiedziami z życia, a im piękniejsza kobieta przychodziła na makijaż, tym większe kompleksy w sobie nosiła. To było dla mnie niesamowicie odkrywcze.

Ja jestem dość szaloną edycją 😉 i w towarzystwie dystyngowanych kobiet, takich perfekcyjnych, czułam się jak mały Pikuś. Ale w tamtej pracy zrozumiałam, że to maska. Że one też noszą maski!

Wtedy jeszcze nie widziałam w tym odkryciu nic szczególnego…

Zawsze jednak starałam się mówić o pięknie, które widziałam w „moich Paniach”. Zazwyczaj były to oczy. Oczy są niesamowite! Czy Wy patrzycie ludziom w oczy? To wciąga, widać w nich duszę! Czasem doceniałam usta, czasem mały, zgrabny nosek. A czasem dosłownie wszystko 😉 Tak, zdecydowanie, podczas pracy w perfumerii zaczęły mi się podobać kobiety 😀 Zaczęłam się im przyglądać.

I wiecie, też niesamowite, że gdy mówiłam o tym pięknie, które w nich widzę, one MI NIE WIERZYŁY. Czasem roniły łzy. Ale zazwyczaj nie wierzyły w to! Bo same tak o sobie nie myślały…

W tamtym czasie poznałam wiele niezwykłych Kobiet. Ale dotknęłam też świata, który mnie przeraził. Świata ZEWNĘTRZA. Świata, który za cel stawia LOOK. A znaczyło to tylko „LOOK…at me!!!”. Było to zakrywanie siebie, udawanie, stawianie sobie za cel znalezienie idealnego odcienia pomadki. I tak co sezon…

Mocno w tamtym czasie wróciłam do moich kumpli.

Ale kobiecość wzywała… 😊

Kilka miesięcy po ślubie, gdy byłam w ciąży z Kornelką, Stachu (bo „Stachu jest tylko jeden: 😊 <3 ) zorganizował pierwszy Weekend Ojców.

Potem drugi.

Pomyślałam, że to skandal 😀

Że jak to może tak być, że on sobie wyjeżdża z chłopakami, a ja nie?

No więc zorganizowałam Weekend Kobiet 😀

Jak to pięknie Pan Bóg wykorzystał moją przekorę! 😀

Historia o tym, jak poznałam mojego Męża, nadaje się na książkę 😉 Ale w skrócie – to dopiero przy nim, dopiero przy jego stabilnym, silnym, męskim ramieniu, zaczęła się rodzić moja ŚWIADOMA kobiecość.

Po niedługim czasie dołączyłam do kilku grup na fb, gdzie kobiety pisały o Bogu, o modlitwie, o swoim życiu wiarą. Najpierw było to dziwne dla mnie. Na fb takie rzeczy?

Z perspektywy czasu widzę, jak bardzo mnie te grupy ukształtowały i otworzyły. Dały pewności siebie. I też pewności, że „ludzi Boga” jest tak dużo!

Weekendy Kobiet z kolei, które okazały się bardzo potrzebne, stały się dla mnie przestrzenią do budowania i rozwijania mojej kobiecości.

Wiecie… Kiedyś kobiety spotykały się pokoleniowo, prały nad rzeką ubrania, rwały pierze… A dziś? Mało takich fizycznych miejsc, gdzie można spotkać Babeczki o takim samym celu, chcących bliskości z Bogiem, ale chcących też odpocząć i pogadać o swoim życiu. Na Weekendach to się dzieje!

Za nami 12 edycji, a ja mam w pamięci te wszystkie Kobiety. KOBIETY! Każda inna, każda taka piękna! Ale w przeważającej większości nie wierząca w to swoje piękno…

A więc tak.

Kiedyś nie lubiłam Kobiet.

Dziś jestem Kobietami zafascynowana.

Zafascynowana siłą kobiecości.

Duszą, sercem, oczami, wszystkim!

To wielki trud, żeby tak postrzegać swoją kobiecość. Żeby pozwolić sobie na delikatność, kruchość, otwarte serce.

To wymaga wysiłku, żeby być Kobietą.

Ale nie taką Kobietą, jaką chce widzieć „świat”, Kobietą w schemacie. Nie!

Jesteś powołana do wolności! Jesteś powołana do przynoszenia światu piękna, do dawania smaku, jakości życiu! Czujesz to, prawda?

Wiem, że w Twoim sercu jest ta przestrzeń. Nawet, jeśli jest zakurzona, nawet, jeśli zwalił się na nią mur rozbitych nadziei, marzeń czy milion razy złamanego serca. Ta przestrzeń JEST w Twoim sercu.

Masz skrzydła. Masz je. Podejmij decyzję, czy chcesz polecieć.

X