Kobieta

Niepodległa.

Mój Dziadek urodził się za Cara Mikołaja II w 1908 r.

Kiedy Polska odzyskała niepodległość, miał 10 lat i musiał głęboko przeżywać zmiany, które zachodziły w tamtych czasach. Staram się sobie przypomnieć, o czym ja myślałem, mając 10 lat.

Świat, który znał do tej pory, który był dla niego normalny, nagle wywrócił się do góry nogami. Świat, w którym żyli jego rodzice i dziadkowie. Wyobraźcie sobie, że nagle zaczynacie mówić otwarcie w ojczystym języku. Wszystkie sprawy w urzędach możecie załatwić po polsku i płacić polskimi pieniędzmi.

To musiało być niesamowite uczucie. Powiewała piękna, biało – czerwona flaga. Ogólna radość i szczęście, kiedy po 123 latach można znów żyć polskimi tradycjami, bez obawy i ukrywania się przed tymi, którym tak bardzo zależało, aby wyginęła.

Dziś szczególnymi wspomnieniami podzieliła się moja Mama, Basia. Dla niej najważniejsza była właśnie czwarta zwrotka naszego hymnu:

Już tam ojciec do swej Basi
Mówi zapłakany –
Słuchaj jeno, pono nasi
Biją w tarabany.

Dziękuję moim Rodzicom i Dziadkom, że przekazali mi te wszystkie patriotyczne wartości i że dzień 11 listopada jest dla mnie nie tylko dniem wolnym, ale również dniem radości i dumy z bycia Polakiem i życia w pięknym i wolnym kraju.

Wspólnie z dziećmi odśpiewaliśmy hymn Polski. Jesteśmy dumni, że nasza najstarsza córka zna go na pamięć.

Pamiętajmy dziś również o tych wszystkich, którzy oddali swoje życie za Nasza Niepodległą.

Dzięki Nim możemy żyć w spokoju i cieszyć się wolnością, wyrażać swoje zdanie, a nawet się kłocić.

Całą rodziną odmówimy podczas wieczornej modlitwy 10- tkę różańca w Ich intencji

Zachęcamy do tego również Was.

Kochajmy nasz piękny kraj.

Stachu Pełen Życia.

Czy lubisz swoją żonę/męża? || #3 Ludzie Pełni Życia

Hej jesteśmy Ludzie Pełni Życia.

Dziś rozmawiamy o tym czy lubisz swoją żonę/męża?.
I czy jest to konieczne do udanego małżeństwa
Miłego oglądania 🙂

Zapraszamy też na:
naszą stronę: http://ludziepelnizycia.pl/

blog: http://ludziepelnizycia.pl/blog/

facebook: https://www.facebook.com/Ludzie-Pe%C5%82ni-%C5%BBycia-124621151791909/

instagram: https://www.instagram.com/ludziepelnizycia/

Ile Cię kosztuje Twoje małżeństwo? || #1 Ludzie Pełni Życia

Hej jesteśmy Ludzie Pełni Życia.

Oto i On – nasz pierwszy filmik 🙂

Mówimy w nim o sekrecie sukcesu naszego małżeństwa.

Miłego oglądania.

Zapraszamy na naszą stronę- http://ludziepelnizycia.pl/

Facebook – https://www.facebook.com/Ludzie-Pe%C5%82ni-%C5%BBycia-124621151791909/

Instagram https://www.instagram.com/ludziepelnizycia/

Nie mam dla Ciebie czasu! #randkamałżeńska

Kiedy jesteśmy już kilka lat po ślubie i możliwe, że wokoło biega gromadka dzieci, to często zapominamy już o tym, jak to było na początku naszego związku. Kiedy „motylki fruwały” i widzieliśmy wszystko, jakby przez różowe okulary.

Kiedy mieliśmy czas tylko dla siebie, mogliśmy czasem godzinami rozmawiać, opowiadać sobie i cieszyć się tym, co było dla nas wtedy najważniejsze – my sami. Czas mijał, a my naturalnie wiedzieliśmy, czego chcemy. Każda chwila spędzona razem była wyjątkowa i nie mogliśmy się jej doczekać. A każda chwila rozłąki trwała wieczność. Wtedy nie zastanawialiśmy się, co chcemy robić, bo było to oczywiste. Nieważne, co zrobimy, ważne, że zrobimy to wspólnie.

A po ślubie jakoś tak gubimy się w gąszczu codziennych obowiązków czy szaleństwem z dziećmi. Proste obowiązki stały się naszymi priorytetami, a nasza relacja została przez nie zepchnięta na dalszy plan. Nasze rozmowy stały się coraz rzadsze, bardziej suche i polegające na sporządzeniu listy zadań czy prac, która należy wykonać. Oczywiście nie chodzi o to, że nie są ważne, ale czy potrafisz zauważyć, że zajmują największą część Twojego dnia? Ile czasu poświęcamy na porządek w domu? Czy tyle samo poświęcamy go na uporządkowanie naszej relacji?

Gdzie podziała się nasza namiętność?

Gdzie jest ten czas, w którym najbardziej liczyła się tylko ta druga osoba – nasza Miłosć? Zamieniliśmy nasze randki na spędzanie wspólnego czasu ze smartfonami. Siedzimy w internecie, oglądając życie innych, a często zapominamy o swoim własnym.

Oczywiście, nasze życie się zmieniło. Praca, obowiązki, wychowanie dzieci są bardzo ważne i to właśnie im poświęcamy najwięcej czasu. Warto sobie jednak zadać pytanie.

Czy kiedy dzieci odejdą w świat, a my będziemy na emeryturze, to kim dla siebie będziemy?

Współlokatorami? Osobami, które wspólnie załatwiają sprawy? Czy właśnie tego chcemy? Czy tak musi wyglądać nasza przyszłość? I czy tak ją sobie wyobrażaliśmy, kiedy planowaliśmy wspólne życie?

My uważamy inaczej! Stawiamy na dialog małżeński!

Dzięki niemu chcemy wciąż być ze sobą. Widzieć, co dzieje się u naszej drugiej połówki. Dzielić się pasjami, przeżyciami, radościami i smutkami. Być dla siebie przyjaciółmi. Wspierać się i walczyć razem o lepsze jutro dla nas i naszej rodziny.

Ale to nie jest łatwe, dlatego wiemy, że ten czas musimy sobie zaplanować i wspisać do naszych kalendarzy.

Chcemy zachęcić Was do zorganizowania randki małżeńskiej. Zastanówcie się, jaka byłaby dla Was najlepsza forma spędzenia wspólnego czasu i zaplanuj go. Załatw opiekę do dzieci. Zatroszcz się o dobrą atmosferę i miły klimat. Może wyskoczcie gdzieś, żeby odpocząć też od domu. Wszystkie chwyty dozwolone 😉

AKCJA! #randkamałżeńska

NIE LUBIĘ KOBIET!

Nie lubię kobiet!

Tak twierdziłam jeszcze zupełnie niedawno.

No bo przecież wiadomo, że niby miłe, a obgadają.

Że niby chcą pomóc, a oceniają, że jestem słaba.

Bo niby empatia, ale spróbuj przyjść bez makijażu 😉

Od dziecka przyjaźniłam się z facetami. Jakoś tak samo wyszło. Czułam się bezpiecznie. Wiedziałam, że jak coś im powiem, to oni nikomu tego nie powtórzą. Było wesoło i fajnie.

Poszłam na studia, w międzyczasie skończyłam też szkołę wizażu. I zaczęłam pracować w perfumerii.

Szok!

Pochodzę z małej, kaszubskiej wsi. Perfumeria wydawała mi się wejściem w pachnący świat pięknych i inteligentnych ludzi. Oj, jak bardzo się myliłam!

Po pierwsze – same babki 😀 To naprawdę był szok 😀 Po drugie – makijaże bardzo często okazywały się spowiedziami z życia, a im piękniejsza kobieta przychodziła na makijaż, tym większe kompleksy w sobie nosiła. To było dla mnie niesamowicie odkrywcze.

Ja jestem dość szaloną edycją 😉 i w towarzystwie dystyngowanych kobiet, takich perfekcyjnych, czułam się jak mały Pikuś. Ale w tamtej pracy zrozumiałam, że to maska. Że one też noszą maski!

Wtedy jeszcze nie widziałam w tym odkryciu nic szczególnego…

Zawsze jednak starałam się mówić o pięknie, które widziałam w „moich Paniach”. Zazwyczaj były to oczy. Oczy są niesamowite! Czy Wy patrzycie ludziom w oczy? To wciąga, widać w nich duszę! Czasem doceniałam usta, czasem mały, zgrabny nosek. A czasem dosłownie wszystko 😉 Tak, zdecydowanie, podczas pracy w perfumerii zaczęły mi się podobać kobiety 😀 Zaczęłam się im przyglądać.

I wiecie, też niesamowite, że gdy mówiłam o tym pięknie, które w nich widzę, one MI NIE WIERZYŁY. Czasem roniły łzy. Ale zazwyczaj nie wierzyły w to! Bo same tak o sobie nie myślały…

W tamtym czasie poznałam wiele niezwykłych Kobiet. Ale dotknęłam też świata, który mnie przeraził. Świata ZEWNĘTRZA. Świata, który za cel stawia LOOK. A znaczyło to tylko „LOOK…at me!!!”. Było to zakrywanie siebie, udawanie, stawianie sobie za cel znalezienie idealnego odcienia pomadki. I tak co sezon…

Mocno w tamtym czasie wróciłam do moich kumpli.

Ale kobiecość wzywała… 😊

Kilka miesięcy po ślubie, gdy byłam w ciąży z Kornelką, Stachu (bo „Stachu jest tylko jeden: 😊 <3 ) zorganizował pierwszy Weekend Ojców.

Potem drugi.

Pomyślałam, że to skandal 😀

Że jak to może tak być, że on sobie wyjeżdża z chłopakami, a ja nie?

No więc zorganizowałam Weekend Kobiet 😀

Jak to pięknie Pan Bóg wykorzystał moją przekorę! 😀

Historia o tym, jak poznałam mojego Męża, nadaje się na książkę 😉 Ale w skrócie – to dopiero przy nim, dopiero przy jego stabilnym, silnym, męskim ramieniu, zaczęła się rodzić moja ŚWIADOMA kobiecość.

Po niedługim czasie dołączyłam do kilku grup na fb, gdzie kobiety pisały o Bogu, o modlitwie, o swoim życiu wiarą. Najpierw było to dziwne dla mnie. Na fb takie rzeczy?

Z perspektywy czasu widzę, jak bardzo mnie te grupy ukształtowały i otworzyły. Dały pewności siebie. I też pewności, że „ludzi Boga” jest tak dużo!

Weekendy Kobiet z kolei, które okazały się bardzo potrzebne, stały się dla mnie przestrzenią do budowania i rozwijania mojej kobiecości.

Wiecie… Kiedyś kobiety spotykały się pokoleniowo, prały nad rzeką ubrania, rwały pierze… A dziś? Mało takich fizycznych miejsc, gdzie można spotkać Babeczki o takim samym celu, chcących bliskości z Bogiem, ale chcących też odpocząć i pogadać o swoim życiu. Na Weekendach to się dzieje!

Za nami 12 edycji, a ja mam w pamięci te wszystkie Kobiety. KOBIETY! Każda inna, każda taka piękna! Ale w przeważającej większości nie wierząca w to swoje piękno…

A więc tak.

Kiedyś nie lubiłam Kobiet.

Dziś jestem Kobietami zafascynowana.

Zafascynowana siłą kobiecości.

Duszą, sercem, oczami, wszystkim!

To wielki trud, żeby tak postrzegać swoją kobiecość. Żeby pozwolić sobie na delikatność, kruchość, otwarte serce.

To wymaga wysiłku, żeby być Kobietą.

Ale nie taką Kobietą, jaką chce widzieć „świat”, Kobietą w schemacie. Nie!

Jesteś powołana do wolności! Jesteś powołana do przynoszenia światu piękna, do dawania smaku, jakości życiu! Czujesz to, prawda?

Wiem, że w Twoim sercu jest ta przestrzeń. Nawet, jeśli jest zakurzona, nawet, jeśli zwalił się na nią mur rozbitych nadziei, marzeń czy milion razy złamanego serca. Ta przestrzeń JEST w Twoim sercu.

Masz skrzydła. Masz je. Podejmij decyzję, czy chcesz polecieć.

X